top of page

Data-driven vs. AI-driven: co tak naprawdę się zmienia w decyzjach biznesowych?

  • Zdjęcie autora: Karol Danielak
    Karol Danielak
  • 27 gru 2025
  • 5 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 31 gru 2025

AI-driven zamiast data-driven: co tak naprawdę się zmienia w decyzjach biznesowych?


Na początek pytanie, które warto zabrać ze sobą na dłuższe rozważania - czy w Twojej organizacji dane nadal „czekają” na analityka… czy już pracują dla Ciebie 24/7 jako paliwo dla agentów AI?

Wiele firm deklaruje, że są „data-driven”. Mają hurtownie danych, raporty BI, dashboardy, KPI. Ale gdy przychodzi do podjęcia konkretnej decyzji – o poziomie zapasu, zatwierdzeniu planu S&OP, przesunięciu mocy produkcyjnych – proces nadal wygląda tak samo: człowiek ściąga dane, analizuje, czasem buduje scenariusze „what-if” i dopiero wtedy rekomenduje decyzję.


Tymczasem pojawienie się dużych modeli językowych (LLM) i agentów AI tworzy zupełnie nowy paradygmat: AI-driven decision making. To nie jest kosmetyczne ulepszenie raportowania. To zmiana „procesora decyzyjnego” – z człowieka pracującego na danych na agenta AI, który dane przetwarza, a człowiek skupia się na ocenie i wyborze kierunku.


Od raportów do agentów: gdzie kończy się „data-driven”

Model data-driven w praktyce większości firm wygląda mniej więcej tak:

  1. Big Data / ERP / APS / CRM / MES generują ogromne ilości danych.

  2. BI / Analitycy przekształcają je w raporty, dashboardy, alerty.

  3. Managerowie i zarząd oglądają te dane i na ich podstawie podejmują decyzje.


Brzmi sensownie, ale ma kilka fundamentalnych ograniczeń:

  • Dane są bierne – czekają, aż ktoś je „podniesie z ziemi” i sprawdzi ich jakość.

  • Analitycy są wąskim gardłem – to oni są „procesorem”, który musi:

    • zrozumieć kontekst biznesowy,

    • wyciągnąć właściwe dane,

    • zbudować model,

    • zinterpretować wyniki.

  • Decyzje są często:

    • spóźnione (czas potrzebny na analizy),

    • podatne na stronniczość (bias) decydentów,

    • niespójne między działami (różne interpretacje tych samych danych).


W modelu data-driven, do którego wielu organizacjom jest wciąż daleko, człowiek jest głównym procesorem danych. Dane tylko „pomagają”. W świecie złożonych, globalnych łańcuchów dostaw i zmienności popytu to po prostu za mało.


AI-driven: zmiana procesora, nie tylko narzędzia

W podejściu AI-driven dzieje się coś fundamentalnie innego. Z punktu widzenia procesu decyzyjnego:

  • Dane pozostają tym samym paliwem.

  • Zmienia się główny procesor – z człowieka na zestaw agentów AI opartych o LLM i wyspecjalizowane narzędzia.



Model AI-driven opisany w 2019 r. przez Erica Colsona w What AI-Driven Decision Making Looks Like opiera się o:

  1. Big data – systemy operacyjne, transakcyjne, sensory IoT, dane rynkowe.

  2. AI (agenci) – warstwa, która:

    • agreguje,

    • oblicza,

    • generuje scenariusze,

    • rekomenduje możliwe działania.

  3. Human judgement – zarząd i managerowie:

    • wybierają spośród „propozycji działań”,

    • dopasowują je do strategii, wartości, ryzyk.

Czyli człowiek przestaje rozmawiać z danymi, zaczyna rozmawiać z agentem AI o opcjach działania.

To jest różnica między:

  • „Pokaż mi forecast i zapasy”, a

  • „Przy obecnych poziomach obsługi klienta i zdolności, jakie 3 scenariusze polityki zapasów minimalizują ryzyko stock-outów przy wzroście popytu o 10% w Q3?”


Kim właściwie jest agent AI w procesie decyzyjnym?

  • To nie „chatbot”.

  • To byt programowy, który:

    • ma swoją personę i rolę (np. Demand Planning Copilot),

    • widzi dane z otoczenia (ERP, Excel, hurtownia danych),

    • posiada narzędzia (SQL, Python, modele prognostyczne, RAG),

    • posiada pamięć i kontekst (historia interakcji, wcześniejsze decyzje),

    • potrafi planować sekwencję działań, a nie tylko jednorazowo odpowiedzieć.


W praktyce taki agent np.:

  • Najpierw rozumie, o co pytasz w języku naturalnym („zagreguj sprzedaż tygodniowo, zrób forecast na 18 miesięcy, pokaż 3 scenariusze dla S&OP”).

  • Potem zleca innym agentom lub narzędziom:

    • przetłumaczenie pytania na SQL i wyciągnięcie danych,

    • wygenerowanie kodu prognozującego w Pythonie,

    • stworzenie wizualizacji w Plotly,

    • zbudowanie narracji biznesowej do slajdu na spotkanie S&OP.

  • Na koniec syntetyzuje wynik w zrozumiałą dla managera historię z liczbami i rekomendacją.


To już nie jest „BI + człowiek”. To jest autonomiczny współdecydujący partner, który pracuje na tej samej warstwie danych, ale ma zdolność realizacji całych łańcuchów logicznych.


Dlaczego sam „data-driven” nie wystarczy w S&OP i SCM

Jeśli odniesiemy ten temat do klasycznego procesu S&OP:

  1. Zbieranie danych

  2. Planowanie popytu

  3. Planowanie podaży

  4. Spotkanie wstępne

  5. Executive S&OP

to w wielu organizacjach „data-driven” oznacza:

  • Lepsze dane wejściowe (ERP, BI, integracje).

  • Lepsze modele forecastu (ML, LSTM, itp.).

  • Ale nadal:

    • żmudne ręczne przygotowanie materiału na spotkania,

    • wysoki udział manualnego „klejenia” danych i slajdów,

    • fragmentaryczną interpretację prognoz przez różne działy.


Agenci AI wprowadzają kilka kluczowych zmian:

  1. Automatyzacja gromadzenia i strukturyzacji danych

    • Agent wie, z jakich tabel w SQL lub plików ma pobrać dane,

    • normalizuje je (daty, agregacja dzienna/tygodniowa/miesięczna),

    • przygotowuje je pod forecast i scenariusze S&OP.

  2. Prognoza jako usługa, a nie projekt

    Dzięki agentom:

    • menedżer nie potrzebuje analityka do wykonania bazowej analizy,

    • może wprost zadawać pytania w naturalnym języku,

    • model dobiera algorytm, horyzont, agregację i kod.

  3. Scenariusze „what-if” w czasie rzeczywistym

    Zamiast:

    • „przygotujmy 3 warianty na następne spotkanie za dwa tygodnie”

      mamy:

    • „pokaż mi natychmiast, co się wydarzy, jeśli lead time kluczowego dostawcy wydłuży się o 20%”.

  4. Redukcja wpływu ludzkich biasów poznawczych

    AI:

    • konsekwentnie realizuje tę samą logikę,

    • nie „podciąga” prognozy pod oczekiwania sprzedaży ani nie konserwuje zbyt ostrożnych założeń operacji,

    • staje się neutralnym procesorem, a człowiek dodaje kontekst strategiczny.


Kluczowy punkt:

menedżer nie konfiguruje modeli, nie pisze SQL, nie dotyka kodu.

Jego interfejsem jest język naturalny i decyzje, nie narzędzia. Musi wnieść wiedzę biznesową, procesową i ekspercką.


Co realnie zmienia się w procesie decyzyjnym?

W modelu data-driven człowiek używa danych i narzędzi analitycznych, by dojść do decyzji. W modelu AI-driven człowiek wybiera między propozycjami decyzji, które zostały wygenerowane przez agenta AI na podstawie danych.

Konsekwencje:

  • Skala:

    Agenci mogą równolegle:

    • generować prognozy dla setek/kilkuset tysięcy SKU,

    • obsługiwać wiele scenariuszy „what-if”,

    • podsumowywać zmiany prognozy miesiąc do miesiąca.

  • Szybkość:

    Czas od pytania do odpowiedzi liczymy w sekundach/minutach, nie w dniach.

  • Spójność:

    Ta sama logika jest stosowana w różnych jednostkach biznesowych, regionach i działach.

  • Przeniesienie ciężaru pracy:

    • z „tworzenia danych pomocniczych do decyzji”

    • na „ocenę, priorytety, ryzyka, synchronizację strategiczną”.


Czy AI-driven oznacza „bez człowieka”? Absolutnie nie, największą wartość daje synergia AI + wiedza ekspercka + człowiek w pętli decyzyjnej.

Dlatego sensowny model AI-driven w S&OP i SCM wygląda tak:

  • AI:

    • przetwarza dane,

    • generuje forecasty i scenariusze,

    • proponuje możliwe działania.

  • Człowiek (specjaliści, managerowie, zarząd):

    • weryfikują zgodność ze strategią i wartościami,

    • dodają informacje, których nie ma w danych (NPI, konkurencja, M&A),

    • wybierają scenariusz i poziom akceptowalnego ryzyka.


Co z tego wynika praktycznie dla firm?

Kilka konkretnych wniosków i rekomendacji, jeśli myślisz o przesunięciu się w stronę AI-driven:

  1. Zacznij od procesów, nie od narzędzi

    • Zidentyfikuj decyzje, które:

      • są powtarzalne,

      • opierają się na ustrukturyzowanych danych,

      • zajmują dużo czasu analitykom.

    • To są idealne obszary dla agentów AI (np. bazowy forecast, pierwsze scenariusze S&OP, podstawowe analizy zapasów).

  2. Zbuduj pierwszego „copilota”

    • W prototypowym ujęciu takie agent, może wyglądać np. tak: Streamlit (potrzebny własny klucz API od OpenAI jeśli chcesz testować):

      • jedno wejście: pytanie w języku naturalnym,

      • jasny „obszar odpowiedzialności” (np. prognoza i podstawowe analizy sprzedaży),

      • zdefiniowany łańcuch agentów (SQL → forecast → wizualizacja).

  3. Zachowaj człowieka w pętli

    • Nie próbuj w pierwszym kroku automatyzować:

      • decyzji inwestycyjnych,

      • polityki serwisu klienta na poziomie strategicznym,

      • decyzji o zamknięciu linii / zakładu.

    • Skup się na rutynowych, ilościowych decyzjach tam, gdzie:

      • dane są pełne,

      • proces jest powtarzalny,

      • ryzyko operacyjne jest kontrolowalne.

  4. Przygotuj organizację na zmianę roli analityka

    • Z „twórcy exceli i dashboardów” na:

      • opiekuna danych,

      • projektanta agentów i przepływów AI,

      • partnera biznesowego w interpretacji rekomendacji AI.


Na koniec kluczowe pytanie do przemyślenia:

Jeśli Twoja organizacja deklaruje, że jest „data-driven”, ale:

  • forecast nadal przygotowuje się tygodniami,

  • analitycy toną w raportach,

  • a spotkania S&OP zaczynają się od „sprawdźmy, czy dane w ogóle się zgadzają”,

to być może nie chodzi o kolejną iterację hurtowni danych, tylko o krok dalej: wybór Data-driven vs. AI-driven.


Pytanie, które warto zadać samemu sobie i zespołowi:

Jak wyglądałby nasz proces S&OP i decyzje w łańcuchu dostaw, gdyby większość rutynowych analiz wykonywali agenci AI, a ludzie skupiali się wyłącznie na wyborze scenariuszy i zarządzaniu ryzykiem?




Komentarze


Potrzebujesz rady lub konsultacji.

Chcesz pogłębić wiedzę i zdobyć nowe kompetencje.

W Twojej organizacji procesy planistyczne są unikatowe i zastanawiasz się jak je poukładać.

Napisz do mnie !

  • Linkedin
bottom of page